Księga wpisów

Zapraszamy, bądź z nami -> dodaj swój nowy wpis ...

 
 
 
 
 
 
Pola oznaczone jako * są wymagane.
Twój adres E-mail nie zostanie upubliczniony.
Ze względów bezpieczeństwa zapisaliśmy adres IP: 216.73.216.115.
Może się tak zdarzyć, że wpis będzie widoczny w Księdzie gości dopiero po tym jak go przejrzymy.
Zastrzegamy sobie prawo do redagowania, usuwania, lub nie publikowania wpisów.
2846 wpisów.
Jan Szczęch Jan Szczęch z Leszno napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
Witam ! Dzisiaj mija dwa lata jak zmarł nasz Ukochany Profesor. Byłem w kościele i pomodliłem się za Jego duszę. Pozdrawiam Jan Szczęch
Witam !

Dzisiaj mija dwa lata jak zmarł nasz Ukochany Profesor.
Byłem w kościele i pomodliłem się za Jego duszę.


Pozdrawiam Jan Szczęch... Collapse
Andrzej Medyński Andrzej Medyński z Warszawa napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
Moi Mili, chciałem zacząć od wspomnienia o Panu Profesorze ale niezawodny Janek już jest. Dziękuję. Dziś całą drogę do domu z pracy ( jadę ponad 1/2 godz samochodem) układałem w myślach mój wpis na forum, dziś myślałem co na to wszystko powiedziałby Pan Profesor. I myślę, że cieszyłby się, że coraz więcej osób tu zagląda, że mamy łączność z młodszym... Dowiedz się więcej
Moi Mili, chciałem zacząć od wspomnienia o Panu Profesorze ale niezawodny Janek już jest. Dziękuję. Dziś całą drogę do domu z pracy ( jadę ponad 1/2 godz samochodem) układałem w myślach mój wpis na forum, dziś myślałem co na to wszystko powiedziałby Pan Profesor. I myślę, że cieszyłby się, że coraz więcej osób tu zagląda, że mamy łączność z młodszym pokoleniem, żę jest wrażliwe i chce działać. To wspaniałe.

Dziewczyny nie traćcie werwy, układajcie śmiało plany działania, my poprzemy, wielu z nas się przyłączy, ramy strony są otwarte do wszelkiej dyskusji. Ale miejmy odpowiedzialność za słowo, nie obrażajmy innych i nie obrażajmy się na inne punktu widzenia. Myślę, że pomysł Beaty na początek byłby niezłym sprawdzianem działania. Ale na zewnątrz można wyjść dopiero z konkretnymi planami, czy do LORO, czy do innych organizacji. Wiecie ja też marzyłem o fundacji, nie mieliśmy tam na miejscu człowiaka, który by to pociągnął, - tak, "lokomotywa " musi być zawsze, nawet po wyjeździe Marylki kancelaria OPTY przeniesiona została do Warszawy. Nie wspomnę już o koncie, które regularnie bank ogałacał opłatami z naszych mizernych składek. Teraz utworzenie organizacji pożytku społecznego pozwoliłoby na gromadzenie dla sprawy pieniędzy z podatków ale to wymaga jeszcze większego zaangażowania i odpowiedzialności, - także materialnej. Widzimy, że większy oddźwięk jest wśród młodszego pokolenia. Ja w Was wierzę. Stosunkowo trudno jest dotrzeć do starszych roczników, mniej korzystają z internetu, a tak niewielu pracowników w ogóle tu zagląda. Specjalne wyróżnienie dla Państwa Anyszko.
Serdecznie Wszystkich pozdrawiam.    Andrzej Medyński... Collapse
Lech Paczkowski Lech Paczkowski z Międzyrzecz napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
Pieknie, cały czas piszę - i czytam - to samo...
Pieknie, cały czas piszę - i czytam - to samo...... Collapse
Ela Medyńska Ela Medyńska z Warszawa napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
Kochani, chociaż już wcześniej napisałam swoje zdanie, to bardzo mi przykro jak czytam o rozterkach  Koleżanek. A przecież nie ma co płakać, jeśli o czymś się bardzo marzy to najlepiej zabrać się do pracy. Jednak założenie fundacji i jej prowadzenie to bardzo duże i odpowiedzialne zadanie ale nie niemożliwe. Nie wystarczy wywołanie tematu, rozumieją to szczególnie te osoby, które od... Dowiedz się więcej
Kochani, chociaż już wcześniej napisałam swoje zdanie, to bardzo mi przykro jak czytam o rozterkach  Koleżanek. A przecież nie ma co płakać, jeśli o czymś się bardzo marzy to najlepiej zabrać się do pracy. Jednak założenie fundacji i jej prowadzenie to bardzo duże i odpowiedzialne zadanie ale nie niemożliwe. Nie wystarczy wywołanie tematu, rozumieją to szczególnie te osoby, które od wielu lat bardzo aktywnie działają organizując obozy, zloty, spotkania, utrzymują kontakty z byłymi pracownikami, w Świebodzinie bywają w ciągu roku kilka razy, często tam spędzając część swojego urlopu.
Ja w LORO spędziłam blisko 20 lat swojego życia mając tam ponad 14 operacji. Nadal uważam, że tam był mój drugi dom. Jednak ukształtowali mnie ludzie i chociaż jest mi przykro nie czułam i czuję się na siłach aby walczyć z przemijaną przeszłością LORO. Część zamkowa upadała już na moich oczach i nawet wspaniały Doktor Wierusz nie był w stanie temu zaradzić. Jeśli to będzie prężny ośrodek rehabilitacyjno-ortopedyczny im. Dr.L.Wierusza to mimo wszystko będę z dumą mówiła, tu było dawniej sanatorium dla dzieci, w którym spędziłam wiele najważniejszych lat mojego życia. I chociaż przykro mi, że np. nie ma dużej biblioteki szkolnej to równocześnie cieszę się, że kiedy po maturze wróciłam do domu, spakowałam wszystkie swoje książki młodzieżowe i przesłałam do LORO. Każdy może pomagać, działać jak potrafi, czy tak jak wielu z nas dotychczas czy np.stworzyć fundację, czy może ufundować jakiś potrzebny sprzęt. Wspaniale Koleżanki, że wywołałyście temat, nie ma cenzury, strona jest po to aby móc powiedzieć coś od siebie, nie dokuczyć nikomu, bo wszyscy mamy serdeczne myślenie o tym wspaniałym Czarodziejskim Domkui dlatego po wielu latach utrzymywania kontaktów powstała ta strona abyśmy się mogli nadal spotykać, rozmawiać i również działać.
Pozdrawiam Elżbieta... Collapse
kika kika z Gorzów Wlkp napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
...i o to właśnie chodzi... o wszystkie głosy, nie tylko te za... Elu dziękuję Ci i Lechu, że się odezwaliście. Wiele prawdy płynie z waszych słów. Wczoraj, z mężem tak rozmawialiśmy - że gdybym nawet zebrała grupę ochotników, stworzylibyśmy fundację, to co dalej. Obserwując tą stronę, wydaje mi się, że zostalibyśmy z nią sami, bo wszyscy mają swoje rodziny i... Dowiedz się więcej
...i o to właśnie chodzi...
o wszystkie głosy, nie tylko te za...
Elu dziękuję Ci i Lechu, że się odezwaliście.
Wiele prawdy płynie z waszych słów. Wczoraj, z mężem tak rozmawialiśmy - że gdybym nawet zebrała grupę ochotników, stworzylibyśmy fundację, to co dalej. Obserwując tą stronę, wydaje mi się, że zostalibyśmy z nią sami, bo wszyscy mają swoje rodziny i problemy. Z czym się zgadzam.
Myślę, że właśnie takie pisanie, innych pozwala na zobaczenie wszystkich aspektów, bo wiadomo, nigdy do końca nie jest się obiektywnym.
Dlatego proszę piszcie to przeciw, dlaczego jesteście na nie, dlaczego wstrzymujecie się lub dlaczego popieracie. Może to ochlodzi nas a może zagrzeje do walki. 
Szczerze zastanawiam się jaki sens miała ta burza w szklance wody...albo jaki ma?
Pozdrawiam Was, nikogo nie chciałam urazić
                                                                    kika... Collapse
Ela Medyńska Ela Medyńska z Warszawa napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
Witam, zawsze z haosu powstaje jakaś koncepcja, często robi się burze mózgów albo idzie się przespać z pomysłem. Wiele godzin przedyskutowaliśmy na obozach, zlotach i spotkaniach ale i wiele pozytywnych działań sie z tego urodziło. Jakże piękne są obecne namioty na polanie w Niesulicach, dawne były cudowne ale ciężkie i przeciekały, wysłużyły się. Wiele spraw udało nam się zrealizować, pojedynczo,... Dowiedz się więcej
Witam, zawsze z haosu powstaje jakaś koncepcja, często robi się burze mózgów albo idzie się przespać z pomysłem.
Wiele godzin przedyskutowaliśmy na obozach, zlotach i spotkaniach ale i wiele pozytywnych działań sie z tego urodziło. Jakże piękne są obecne namioty na polanie w Niesulicach, dawne były cudowne ale ciężkie i przeciekały, wysłużyły się. Wiele spraw udało nam się zrealizować, pojedynczo, w grupie a wszystko dla środowiska sanatoryjnego i około.
Jednak wiele jest różnych potrzeb i to cudowne, że każdy może dołożyć cegiełkę a może i więcej.
Np. warto poznać potrzeby może okrojonej szkoły /w maju tego roku byliśmy z Janką i kilkoma osobami na spotkaniu z młodzieżą i nauczycielami w LORO, wzruszające spotkanie/ może np. przydałyby się laptopy i ktoś mógłby je sprezentować. Inna szkoła, przenośny komputer może spełniałby rolę pokoju komputerowego  itp. Dyrektor szkoły druhna Ewa z pewnością podpowie jak można pomóc szkole i dzieciom w obecnej rzeczywistości, to wielka satysfakcja dla niosącego pomoc i wierzę, że tym zaowocuje temat wywołanych dyskusji. Trzymajcie się Dziewczyny i do dzieła, za Wami pójdą inni, którzy też czują taką potrzebę.
Pozdrawiam Elżbieta... Collapse
kociubaj kociubaj z słupsk napisał/a 28 listopada 2006 o 00:00
kikuś!!!!!!!!!!1na dzień dzisiejszy robimy wypad z tej strony!faktycznie każdy rozkłada ręce,nikt nic nie może!!!!tylko wspomina!!!1dzięki!!!poradzimy sobie!1idziemy wyżej!jesteśmy dwie !ale sobie poradzimy!
kikuś!!!!!!!!!!1na dzień dzisiejszy robimy wypad z tej strony!faktycznie każdy rozkłada ręce,nikt nic nie może!!!!tylko wspomina!!!1dzięki!!!poradzimy sobie!1idziemy wyżej!jesteśmy dwie !ale sobie poradzimy!... Collapse
Joanna Antczak Joanna Antczak z Zielona Góra napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
Agnieszko! Jeśli nie wiesz, że z nastaniem nowych władz (czyt. obecnych) zmienił się nasz Carias, to nie wiesz o czym mówisz! Znam to miejce od najmłodszych lat! I wcześniej przyjmowano wyłącznie dzieci! Byłam w sanatorium kiedy się rozsypywało- miałam tam praktyki studenckie. Strasznie smutne to było! Osoby od 12-30? To Twoim zdaniem dzieci? Jasne, że każdy ma prawo do życia... Dowiedz się więcej
Agnieszko! Jeśli nie wiesz, że z nastaniem

nowych władz (czyt. obecnych) zmienił się

nasz Carias, to nie wiesz o czym mówisz!

Znam to miejce od najmłodszych lat! I

wcześniej przyjmowano wyłącznie dzieci!
Byłam w sanatorium kiedy się rozsypywało- miałam tam praktyki studenckie. Strasznie smutne to było!

Osoby od 12-30? To Twoim zdaniem dzieci?
Jasne, że każdy ma prawo do życia w dobrym zdrowiu! Tylko to był jeden z niewielu ośrodków dla dzieci!dla dorołych jest więcej.
Pewnie mówię tak, bo pamiętam snatorium z  dawnych lat, kiedy było miejscem które większośc z nas do dzis kocha...
Nie wszystko da się powtórzyć...
Nie każdego da się zastąpić...
P.S. Może osobiste uwagi pisz do mnie na mojego maila?... Collapse
kika kika z Gorzów Wlkp napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
Małgosiu kochana!!!Ciurciusiu kochany!!!   Nie pamiętam co było dalej, pamiętam tylko, że przez całe życie Twoje imię, nazwisko i ksywa były przy mnie. Gdy byłam u progu nauki (1-2kl szk.podst.)zawitała do nas - do mnie i mojej Cioci, która mnie wychowywała, duża rodzina, wśród nich była dziewczynka, w gorsecie tak jak ja. Bardzo krótko byli naszymi gośćmi bo po drodze... Dowiedz się więcej
Małgosiu kochana!!!Ciurciusiu kochany!!!
  Nie pamiętam co było dalej, pamiętam tylko, że przez całe życie Twoje imię, nazwisko i ksywa były przy mnie. Gdy byłam u progu nauki (1-2kl szk.podst.)zawitała do nas - do mnie i mojej Cioci, która mnie wychowywała, duża rodzina, wśród nich była dziewczynka, w gorsecie tak jak ja. Bardzo krótko byli naszymi gośćmi bo po drodze do nas wpadli. Do dziś pamietam ten obraz i to, że płakałam jak sobie ciurciu ś pojechał.
   Bo chciałam aby ze mną została bo byśmy dwie były - takie same.
   Ciocia do końca swoich dni o rodzinie ze Słupska pamiętała i nie mogła sobie wybaczyć, że zawieruszyła ICH ADRES.
   potem już nigdy nie bylo nam dane wspólnie przebywać na oddziale. Choć zawsze pilnie jej wyszukiwałam.
   W pn były wizyty-wiecie kochani o czym piszę-parę razy specjalnie się przechodziło do parku-bez celu-i spowrotem, bo może ktoś znajomy przyjechał. I pewnego dnia ktoś mnie zaczepił (6klas wtedy była?), czy poznaję. Oczywiście, że nie poznałam, ale Gosiu ty mi powiedziałaś, że to TY!!! Byłaś już po operacji, zazdrościłam ci!! Ja nie byłam, i ktoś twierdził, że takiej nie mogę mieć.....
   Byłam bardzo zmieszana, tym nagłym spotkaniem "tego ciurciusia". Ty pytałaś mnie czy nadal mam to lusterko, które ciocia specjalnie dla mnie powiesiła na wysokości mojej główki koło swojego lustra. Taki szczegół do którego ja nie przywiązywałam uwagi-ty dzo dzisiaj o to mnie pytasz, i ze łzami to wspominasz. A ja wtedy dzięki twojej uwadze na temat lusterka zaczęłam dopiero doceniać swoją Ciocię-co dla mnie robi. Dziwne prawda kochaNIĄ Dopiero zobaczyłam w tym wszystkim co było normalne dla mnie, wkład pracy i wysiłek osoby i jej milość do mnie.
   Tak to czasami jużbywa.
Upłynęło wiele lat......
   Znalazłam stronę LORO pomyślałam...Ciurciuś i napisałam...
   Po paru dniach odpowiedź - powiadacie że nie ma cudów?? Są...są cuda! Zadzwoniłam ...usłyszałam...nie mogłam słowa wymówić...obie płakałyśmy...
   Obiecałyśmy sobie że się spotkamy...
   Tylko dzięki Ciurciusiowi do tego spotkania doszło, za co ja jestem jej bardzo wdzięczna...Gosiu wiesz, siostrzyczko ty moja, że kocham ciebie też!!!
   tak to z nami było i jest i będzie.....
                                                        kika
                                   ... Collapse
Aga Aga z Łódź napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
Pamiętam Caritas ,kiedy przyjmowali wyłącznie dzieci,ponieważ miałam okazję być w tamtym okresie na leczeniu gorsetowym oraz gipsowym-piękne to były czasy,które już chyba nie powrócą.I doskonale wiem,że z nastaniem nowego dyrektora -zmieniło się dużo w LORO,i w większości przypadków na gorsze,min.zniknęła szkoła,etc. A to,że chcę się podzielić swoimi spostrzeżeniami na tym forum, to źle?Tylko mamy pisać jak wszyscy wspominają ten ośrodek-oczywiście... Dowiedz się więcej
Pamiętam Caritas ,kiedy przyjmowali wyłącznie dzieci,ponieważ miałam okazję być w tamtym okresie na leczeniu gorsetowym oraz gipsowym-piękne to były czasy,które już chyba nie powrócą.I doskonale wiem,że z nastaniem nowego dyrektora -zmieniło się dużo w LORO,i w większości przypadków na gorsze,min.zniknęła szkoła,etc.
A to,że chcę się podzielić swoimi spostrzeżeniami na tym forum, to źle?Tylko mamy pisać jak wszyscy wspominają ten ośrodek-oczywiście każde wspomnienia z LORO są piękne i jedyne w swoim rodzaju,lecz myślę,że ważne jest to by pisać o swoich odczuciach jakie mamy obecnie,kiedy po wielu latach oglądamy Nasz dawny Świebodzin.Uważam,że zawsze możemy próbować ,starać się coś zmienić w obecnej polityce ośrodka,ale czy to się uda,tego chyba nikt nie jest teraz z Was powiedzieć-wszystko wymaga czasu,ale próbować zawsze warto.
Kiedy"moi"pacjenci wracają z LORO już zdrowi i szczęśliwi po operacji skoliozy,to każda osoba bez względu na wiek zawsze miło wspomina tam pobyt-wiem,że obecne wspomnienia obecnych pacjentów LORO nie są przesiąknięte spotkaniami ze wspaniałymi ludźmi-lekarzami,itp. których Wy drodzy OPTY-miści mieliście okazję spotkać na swej drodze,ale obecny personel ośrodka-może nie wszyscy,ale większość zasługuje na słowa uznania,że mimo niskich wynagrodzeń w służbie zdrowia starają się zawsze być z pacjentem.
Jeśli kogoś z Was uraziłam swoimi wypowiedziami,to przepraszam,i mogę już nigdy więcej nie dzielić się z Wami tym co myślę na dany temat.Z tego co zauważyłam-niektóre osoby wypowiadające się ostatnio na tym forum młode pokolenie pacjentów LORO traktuje trochę jak zło konieczne,i może będzie lepiej jak nie będę pisała swojego zdania chociaż przez jakiś czas.Pozdrawiam.... Collapse
kika kika z Gorzów Wlkp napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
Kochani!!   Faktycznie marzenia wielkie-mówie o tych, o których kociubaj pisze. Ale co jest najważniejszym napędem życia? Czyż nie marzenia właśnie? Najpierw człowiek zaczął marzyć o tym aby latać...dopiero potem po wielu próbach, błędach doszło do tego, że poleciał...I tak jest ze wszystkim.   Myślę, że zaczynać należy małymi kroczkami i pokazać innym, że to co robimy jest dobre. Przekonać... Dowiedz się więcej
Kochani!!
  Faktycznie marzenia wielkie-mówie o tych, o których kociubaj pisze. Ale co jest najważniejszym napędem życia? Czyż nie marzenia właśnie? Najpierw człowiek zaczął marzyć o tym aby latać...dopiero potem po wielu próbach, błędach doszło do tego, że poleciał...I tak jest ze wszystkim.
  Myślę, że zaczynać należy małymi kroczkami i pokazać innym, że to co robimy jest dobre. Przekonać niedowiarków, że kolejne kroki są możliwe - przecież przechodziliśmy już tę szkołę życia...na własnej skórze...dostrzegacie tę analogię?
   Może właśnie ta grupa, ta strona powstały po to aby kontynuować dzieło Mistrza...aby ratować w rzeczywistości i od zapomnienia to co zostało stworzone i było dobre!!!
   Przyszły straszne czasy, gdzie wszystko co stworzono w innym ustroju - uważa się za złe i należy to zmieniać. Ale nie zawsze, nie wszystko bylo złe.
LORO było majstersztykiem, w który włożono serce i poświęcenie i szacunek...
   Wspaniała sprawa, że tylu to pamieta, że chce ten cud przechowywać w pamięci. Ale wydaje mi się, że Ten kto to stworzył, że Ci wszyscy ludzie którzy to dzieło tworzyli nie mieli na myśli tylko nas-kochani-Oni chcieli zapewne aby z ich wysiłku skorzystały pokolenia.
  Jest nam dane być świadkami upadku świetności LORO-nie mówimy tu przecież o dokonaniach lekarskich-bo to na pewno nie ma miejsca-ale mówimy tu o rzeczach na które w obecnych czasach nie ma funduszy, a bez tego jednak ciężko.
  Ale zastanówmy się chociażby nad parkiem...Dlaczego?
Kochani nie możemy chować głowy w piasek...
   Jest nas Wielu, czyta to jeszcze więcej osób niż pisze-wiem bo odpisują niektórzy prywatnie, czego nie rozumiem-boicie się zabrać głos? Dlaczego-przecież obecny system pozwala na swobodne wypowiedanie swoich myśli!
   Kochani są wśród nas osoby o różnym stopniu wykształcenia, o óżnych możliwościach, zdolnościach - proszę Was wszystkich jeszcze raz o zastanowienie się jak nasze zdolności możemy wykorzystać aby móc coś zmienić. Aby na początek chociaż "obudzić park"-na początek. Na dobry oczątek!!
  Co możemy?
I wspomienia o szkole, o wydarzeniach, o sukcesach porażkach w jej murach, miłościach, przyjaźniach... wiem powiecie ależ ona nudna...ale wierzę, że to jest potrzebne!!!
                 kika
 
 ... Collapse
kociubaj,ciurciuś kociubaj,ciurciuś z słupsk napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
kika !!!!!!!ja znowu płaczę!nawet nie mogę się zebrać żeby cokolwiek napisać!!!!!!!!
kika !!!!!!!ja znowu płaczę!nawet nie mogę się zebrać żeby cokolwiek napisać!!!!!!!!... Collapse
Joanna Antczak Joanna Antczak z Zielona Góra napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
I dobrze Kika, trzeba przynudzać i nawracać, bo tylko tak można obudzić tych, co siedzą cicho. Bezpieczniej jest nie zabierać głosu. Strach czy wygodnictwo? Niczym nie ryzykujemy, bo co nam mogą jeszcze zabrać? Musimy mówić co myślimy, co nam się nie podoba, co chcemy zmienić, naprawić, odzyskać. To nasz obowiązek. Jesteśmy to winni tym, którzy stworzyli sanatorium, bo to dzięki... Dowiedz się więcej
I dobrze Kika, trzeba przynudzać i nawracać, bo tylko tak można obudzić tych, co siedzą cicho. Bezpieczniej jest nie zabierać głosu. Strach czy wygodnictwo? Niczym nie ryzykujemy, bo co nam mogą jeszcze zabrać? Musimy mówić co myślimy, co nam się nie podoba, co chcemy zmienić, naprawić, odzyskać. To nasz obowiązek. Jesteśmy to winni tym, którzy stworzyli sanatorium, bo to dzięki nim stoimy wyprostowani na własnych nogach; dosłownie i w przenośni.... Collapse
Lech Paczkowski Lech Paczkowski z Międzyrzecz napisał/a 27 listopada 2006 o 00:00
Mój ojciec powiedział kiedyś, na moje wymyślanie tak : "Jeśli ci się nie podoba, zrób lepiej". Jestem za tym, by pożyteczne, dobre, lepsze, zdrowsze, śliczniejsze, mądrzejsze wygrywało, ale jeśli mam skończyć wyłącznie na liście życzeń to  zbieram się do wyjścia. OPTY, MAKUWYGI, INNI - jesteśmy "za" świetnością LORO, ale nie mamy taaaakiej siły sprawczej, by rzucić na kolana sprawcze podmioty,... Dowiedz się więcej
Mój ojciec powiedział kiedyś, na moje wymyślanie tak : "Jeśli ci się nie podoba, zrób lepiej".
Jestem za tym, by pożyteczne, dobre, lepsze, zdrowsze, śliczniejsze, mądrzejsze wygrywało, ale jeśli mam skończyć wyłącznie na liście życzeń to  zbieram się do wyjścia.
OPTY, MAKUWYGI, INNI - jesteśmy "za" świetnością LORO, ale nie mamy taaaakiej siły sprawczej, by rzucić na kolana sprawcze podmioty, by realizowały nasze marzenia. Na Ziemi jest pewien porządek rzeczy i - jesli nie zasługuje na szacunek -  to przynajmniej należy go tolerować lub - metodami alternatywnymi do przemocy - zwalczać. Jednym - nawet odważnym - "nie" nie zmienimy nic. Rozdziobią nas kruki i wrony... Trzeba - wydaje mi się - trwać przy swoim i dzwonić dzwonami prawdy, historii, sumienia, tęsknoty i iść w odpowiednim kierunku...bo może ktoś już resztką sił idzie właśnie w naszym kierunku.
Ale też za Witkacym powiem ("Szewcy") tak: Nie będziemy gadać niepotrzebnych rzeczy!
Czas naszego LORO minął, została nazwa, wspomnienia, gdzieniegdzie klimat. Nie stać nas na komfort hodowania pamięci w autentycznych "okolicznościach przyrody".Nie stać nas. Mamy rodziny, bieżące sprawy za lasem i choć mamy urodzone w LORO idee -  nie stać nas na życie wyłącznie przeszłością.
Jak Hegel musimy po swojej TEZIE i jej (widocznej) ANTYTEZIE, szukać SYNTEZY - ładu pomiędzy tym, co było piękne i dobre a  tym co jest piękne i dobre(choć może bez akceptacji) - i mieć  tę SYNTEZĘ( jako nową tezę), czyli to co będzie piękne i mądre przynajmniej w najbliższej przyszłości.I nie dać sznsy nowej antytezie...

I jeszcze jedno skojarzenie. Było lato, jakiś rok1992-95. W lesie po zlocie przy wiacie z naszym piecem, stał tylko mój namiot. Zaraz miałem się przenieść na pobliskie pole namiotowe. Wyjechali wszyscy, ja na brzegu namiotu wsłuchiwałem się w ciszę powracającą na polanę.Było przepięknie, źdźbła zdeptanej trawy prostowały się na oczach, ptaszęta dawały popisy wokalne. Cudownie.Nareszcie spokój...
Po 20 minutach cudowności zwijałem namiot - nie było bliskich ludzi.
Pa. Lechu.
Ps. Piszcie. Czytanie własnych wypocin, to dopiero nuda i GRAFOMANIA.
Gdyby Cezar powiedział: "myślałem, napisałem, czytam", nie byłoby mordu dopiero w 44 r.p.n.e.

Ja chyba zacznę pisać do konkretnych osób własnie tu. Gdy sie odezwą, pięknie. Gdy się nie odezwą będę gadać dalej do nich...
Pa.... Collapse
kociubaj kociubaj z słupsk napisał/a 26 listopada 2006 o 00:00
kochani moi! z Kikulkiem moim ,siostrzyczką moja!maleńką!troszeczę sobie pofantazjowałyśmy!jakie to było cudowne! gdyby był park,i i część  zamkowa jechało by się z całą rodziną,na urlop,na 2 tygodnie paliło by się ognisko w parku,w klubie medyk sączyło by się winko,w tle przygrywała by muzyka, a nasze dizzeci pływały by w basenie,grały by tenisa na korcie,a   my z spali byśmy w części... Dowiedz się więcej
kochani moi! z Kikulkiem moim ,siostrzyczką moja!maleńką!troszeczę sobie pofantazjowałyśmy!jakie to było cudowne! gdyby był park,i i część  zamkowa jechało by się z całą rodziną,na urlop,na 2 tygodnie paliło by się ognisko w parku,w klubie medyk sączyło by się winko,w tle przygrywała by muzyka, a nasze dizzeci pływały by w basenie,grały by tenisa na korcie,a   my z
spali byśmy w części zamkowej ,wszyscy pacjęci!mieli byśmy opiekę lekarską.śpiwalibyśmy wieczorem w harcówce piosenki pana Janika!,jakie by to było cudowne!!!!!!!!!!!!!... Collapse
kociubaj kociubaj z słupsk napisał/a 26 listopada 2006 o 00:00
wzięło mnie dzisiaj na wspomnienia! byłam malutka,w żłobku stwierdzono że mam krzywy kręgosłup,przez przypadek,zrobiono mi rtg.miałam zwichnięty obojczyk okazało się że mam skoliozę!ktoś w żłobku nie dopilnowł spadłam na podłogę,i się zaczęło!byłam we Wleniu gdzieś w górach,mała byłam,pamiętam tylko jak jakas sprzątaczka straszyła mnie szczurami,tak się bałam!i pamiętam jak rodzice odjeżdżali tak wyłam na całe miasto! Potem byłam u profesora... Dowiedz się więcej
wzięło mnie dzisiaj na wspomnienia! byłam malutka,w żłobku stwierdzono że mam krzywy kręgosłup,przez przypadek,zrobiono mi rtg.miałam zwichnięty obojczyk okazało się że mam skoliozę!ktoś w żłobku nie dopilnowł spadłam na podłogę,i się zaczęło!byłam we Wleniu gdzieś w górach,mała byłam,pamiętam tylko jak jakas sprzątaczka straszyła mnie szczurami,tak się bałam!i pamiętam jak rodzice odjeżdżali tak wyłam na całe miasto! Potem byłam u profesora DEGI   dali mi taki śmieszny gorset!!!!!!!!!!hihihi!ale rodziców robiłam w konia!on był różowy,z materiału,i wiązany z przodu na różowe tasiemki,taki jak kobiety sobie wyszczuolały talię!!!!!!hihihi!!!!!!!!!miałam go na sobie kilka razy,wiecznie sobie go odwiązywałam,myślałam sobie ale oni są głupi ci dorośli,nawet nie wiedzą że się z tego gówna rozwiążę!!!!miałam 5 lat jak pojawiłam się w świebodzinie byłam najmłodsza ,byłam na ort.II tylko dla mnie czekało łóżeczko z siatką(takie  niemowlęce)byłam ulubieńcem oddziału,siostry nosiły mnie na  rękach,całowały,kochałybyłam wtedy taka dumna że ja ,tylko ja!!!!!!!!!(moja kochana p.renia nazwała mnie wtedy CIURCIUŚ,)   PAMIĘTAM PRZYJECHAŁA KIKA!!1  ŚLICZNA ,MALEŃKA,PIEKNE WIELKIE CZARNE OCZY,TAKA BEZBRONNA!!!!!!!WSZYSCY  ZAJĘLI SIĘ NIĄ !!!!!!!NIKT JUŻ MNIE NIE WIDZIAŁ!BYŁAM NA NIĄ TAKA ZŁA!TAK JEJ NIOENAWIDZIŁAM!!!!!!!!!!!! ALE PO PARU DNIACH BYŁA JUŻ DLA MNIE NAJUKOCHA?SZ? ,MALE?K? SIOSTRZYCZK? KTÓR? TAK POKOCHAŁAM!!!!!!!!!PA KOCHANI!!!!!!!!ŁZY  MI CIEKN? PO POLICZKACH!!!!!!!NIE MOGĘ DOPISA?  CO SIĘ STAŁO,JUTRO!COŚ NAPISZĘ!A TO BĘDZIE CIEKAWE!!!A MOŻE KIKUŚ DOPISZE CO BYŁO DALEJ!... Collapse
KOCIUBAJ KOCIUBAJ napisał/a 26 listopada 2006 o 00:00
NIE ŚMIEJCIE SIĘ TERAZ ZE MNIE!!!!!!!!!!!PROSZĘ !BŁAGAM!WIECIE CO/ DOSTAŁAM LIST OD RODZICÓW   ,JAK BYŁAM W LORO.................ODKLEIŁAM ZNACZEK I GO LIZAŁAM,WIEDZIAŁAM ŻE KTÓREŚ  Z MOICH RODZICÓW GO LIZAŁO!,TAK BARDZO CHCIAŁAM BYC Z NIMI!!!!!!!!!!11PROSZĘ!!!!!! NIE ŚMIIEJCIE SIĘ ZE ,MNIE
NIE ŚMIEJCIE SIĘ TERAZ ZE MNIE!!!!!!!!!!!PROSZĘ !BŁAGAM!WIECIE CO/ DOSTAŁAM LIST OD RODZICÓW   ,JAK BYŁAM W LORO.................ODKLEIŁAM ZNACZEK I GO LIZAŁAM,WIEDZIAŁAM ŻE KTÓREŚ  Z MOICH RODZICÓW GO LIZAŁO!,TAK BARDZO CHCIAŁAM BYC Z NIMI!!!!!!!!!!11PROSZĘ!!!!!! NIE ŚMIIEJCIE SIĘ ZE ,MNIE... Collapse
Joanna Antczak Joanna Antczak z Zielona Góra napisał/a 26 listopada 2006 o 00:00
A ma ktoś pomysł jak przekonać obecne władze sanatorium żeby znów przyjmowali dzieci??? Bo na tym polega problem, że przestali przyjmować dzieci! Co nam po kolorowych ścianach, po remontach jeśli nie służą one tym, dla których ten ośrodek powstał??? Problem polega na tym, że obecnym władzom nie zależy na dzieciach! Dlatego teraz Nasze Sanatorium wygląda jak wygląda! Śle! Rozpacz!Żal!Złość! Co... Dowiedz się więcej
A ma ktoś pomysł jak przekonać obecne władze sanatorium żeby znów przyjmowali dzieci??? Bo na tym polega problem, że przestali przyjmować dzieci!
Co nam po kolorowych ścianach, po remontach jeśli nie służą one tym, dla których ten ośrodek powstał???
Problem polega na tym, że obecnym władzom nie zależy na dzieciach! Dlatego teraz Nasze Sanatorium wygląda jak wygląda! Śle! Rozpacz!Żal!Złość!
Co możemy zrobić, by było jak kiedyś? Żeby to było miejsce dla dzieci? A nie przy okazji dla dzieci?
Boję się, że to nie w naszej mocy...... Collapse
Agnieszka Agnieszka z Łódź napisał/a 26 listopada 2006 o 00:00
Joasiu!Masz chyba troszkę nieświeże informacje jeśli chodzi o przyjmowanie do LORO dzieci-nie chcę się jakoś doceniać,bo akurat tego nie miałam na myśli,ale dzięki  stronie o skoliozie,którą prowadzę od momentu swojej operacji z LORO wyszło wiele,wiele prostych młodych osób -dla Twojej informacji w przedziale wiekowym:12-30 lat.Poza tym zawsze dużo dzieciaków jest na oddziale neuroortopedii w szczególności ze schorzeniami neuropochodnymi,dla których leczenie... Dowiedz się więcej
Joasiu!Masz chyba troszkę nieświeże informacje jeśli chodzi o przyjmowanie do LORO dzieci-nie chcę się jakoś doceniać,bo akurat tego nie miałam na myśli,ale dzięki  stronie o skoliozie,którą prowadzę od momentu swojej operacji z LORO wyszło wiele,wiele prostych młodych osób -dla Twojej informacji w przedziale wiekowym:12-30 lat.Poza tym zawsze dużo dzieciaków jest na oddziale neuroortopedii w szczególności ze schorzeniami neuropochodnymi,dla których leczenie min.przez hipoterapię czy też odpowiednią rehabilitację jest dla nich ogromną szansą i nadzieją,że ich stan zdrowia się nie pogorszy.Czy dla takich dzieciaków nie ma miejsca w LORO?,moim zdaniem jest,zarówno dla nich jak i osób ze skoliozą.Joasiu-każdy ma prawo do życia w miarę dobrym zdrowiu,a nie tylko jedna grupa społeczna.Dobrze by było,aby czasy ,gdzie Caritas tętnił młodymi sercami wróciły,ale czy to możliwe przy obecnym finansowaniu służby zdrowia?A z obecną władzą w LORO myślę,że zawsze można porozmawiać,i przedstawić swoje propozycje odnośnie kategorii wiekowych przyjmowania pacjentów.Prawdopodobnie w styczniu będę w Świebodzinie,i gdyby ktoś z Was chciałby przedstawić swoje spojrzenie na świat co do LORO,to może by zorganizować takie spotkanie z dyrektorem głównym LORO,co będzie szczerze mówiąc trudne,no ale zawsze trzeba próbować.Pozdrawiam :)... Collapse
kika kika z Gorzów Wlkp napisał/a 25 listopada 2006 o 00:00
Kochani!!   Przede wszystkim, chcę podzielić się z Wami radosną dla mnie nowiną!!    Nie wykryto zmian nowotworowych a to "coś" co straszylo już mi wycięli. I mam nadzieję, że wszystko jest oki.    Poza tym...czytałam...jestem zaskoczona, aż tyle osób się odezwało!!!    No proszę ilu to obchodzi!! Jestem pod wrażeniem i pełna podziwu dla Optymistów - od których bije... Dowiedz się więcej
Kochani!!
  Przede wszystkim, chcę podzielić się z Wami radosną dla mnie nowiną!!
   Nie wykryto zmian nowotworowych a to "coś" co straszylo już mi wycięli. I mam nadzieję, że wszystko jest oki.
   Poza tym...czytałam...jestem zaskoczona, aż tyle osób się odezwało!!!
   No proszę ilu to obchodzi!! Jestem pod wrażeniem i pełna podziwu dla Optymistów - od których bije tyle optymizmu i checi aby coś pozytywnego zrobić być może w trudzieod początku!! Ale wierzę, że będzie nas jeszcze więcej i więcej.
   Ja nie sięgam tak daleko jak odbudowa zabytku
ale dlaczego nie Fundacja? Strzał w dziesiątkę! Może przynajmniej obudzenie parku, ławeczki, w przyszłości na przykład co? Widzicie jak tam jedziecie i idziecie do parku a tam ławeczki i usiąść mozna... co jeszcze widzicie????
  ... Collapse